poniedziałek, 9 lipca 2018

Niedawno chciałam, aby mi nigdy nie przeszło. Niech boli, lecz także niech mam orgazmy pofantazyjne, myśli lekkich obyczajów, pragnienia bezwstydne...




Lecz teraz już dość.

***

Bronzi od jakiegoś czasu ma kogoś. Przez ten czas dawna ona coraz to bledsza, zamazana...
Nowa ona to uuuuu aaaaaa... Tupet przyszedł i się w nią wżarł jak atrament w palce.

niedziela, 24 czerwca 2018

Będąc z nim w Casablance, nie zdobyłam się na żaden, najmniejszy nawet gest, który zasugerowałby cokolwiek. Patrzyłam mu prosto w oczy, odważnie. Był smutny, ułożywszy usta w podkówkę, desperacko łowił moje spojrzenia. Czasami na przystanku, biorąc za ramiona, nagle mnie odwracał, by schwytać nieuchwytne, a czasami nieznośnie długo przyglądał się i przyglądał. Najczęściej jednak był sam w sobie, odseparowany od wszelkiego zła i, niestety, dobra.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Wczoraj zwyczajnie wpadliśmy na siebie. Uciekaliśmy oczami po krzakach. Ale zdołałam tak bardzo zobaczyć te rzęsy, że prześladują mnie teraz, usilnie przypominając się, mrużąc nad błyszczącymi w słońcu źrenicami...

czwartek, 12 maja 2016

Odpowiada mi to co jest, ta niewinna dwuznaczność, zabawa słowami i spojrzeniami, słodkie ciepłe pocałunki i dotyk, delikatny głaszczący. I jak on bierze w dłonie moją twarz. Simply falling

***

Mężczyźni zawsze będą mniemać, że najważniejszą sprawą w życiu jest Rozkosz. Kobieta dla nas wszystkich jest tylko Bramą do nieskończoności. Niezbyt to szlachetne, ale taka już jest prawdziwa istota Samców. A opowiada się o tym wszystkim niestworzone rzeczy!

G.F. Korespondencja.

poniedziałek, 9 maja 2016

"Lubię namiętności, które trwają długo i cierpliwie, prostą linią przechodzą przez wszystkie wiry życia jak dobrzy pływacy, nie gubiąc przy tym kierunku" Gustav Flaubert 

środa, 4 maja 2016

Jacek, Jacek, nie no, wiesz, mężczyzna lubi być łowcą, wiesz. Nie są to przyjaciele, są to znajomi. A skąd! Jacek już był na Kubie! Ale Wietnam z Kambodżą mógłbyś wziąć. Ja nie wiem czy byłeś w Izraelu? Byłem, byłem. W Dahab, i w nocy jechałem. Było super. Ci ludzie są kochani.
Wysmarowała się tym i strzaskała na mahoń. Jak to na mahoń, nie rozumiem.. No normalnie. Może byś wstała, co? Przejdziemy się? Jacek nie lubi brunetek... Nie, wcale nie, lubię. Normalnie. Coś dzwoni. W tej torbie z Zary. 97?? Co to za numer 97...?! Ale na początku czy na końcu? Na początku. Chyba zagranica. To nie odbieraj. Z tego co ona mówiła, ludzie chcieliby chodzić na tańce. Jacek... Te są takie leciutkie. Chcesz więcej mentolu? to tu naduś. Poczujesz takie chrupnięcie i będziesz miała więcej mentolu. Wiesz, jak sobie wypiję to lubię zapalić takiego cieniutkiego. Ale dzisiaj mam też nastrój. Kto idzie się kąpać teraz? Ewa? Nie. Leszek? Ja nigdy nałogowo nie paliłam, tylko w towarzystwie. Grażyna paliła. Rzuciła. Żyje jeszcze? Rzuciła z dnia na dzień. Mój mąż palił. Pamiętam kiedyś takie papierosy - karmeny. Palił ich paczkę dziennie. Potem zaszłam w ciążę i przestał. Ciężko ze mną. Robię to co muszę. Lubię dzieci. Ta mała tak urosła... To znaczy silna więź uczuciowa, w końcu to twoja wnuczka. Najbardziej ryczące są sześćdziesiątki. Wśród towarzystwa emerytów temat męsko-damski jest najbardziej popularny. Bije na głowę temat lekarski oraz sanatoryjny. Kobiety są pilnie obserwowane. Mężczyźni oblegani. Inne tematy nie były dziś podejmowane. Ewa szeptała do Jacka, Jacku, czy ty aby nie za dużo popalasz? Jacek bronił nałogu jak lew, licząc liczbę papierosów w paczce, którą kupił wczoraj, a otworzył dziś. Jakiś islamista jak cię rzuci o piach! Ewunia nie będzie się opierać. Chyba że o coś. Ewunia, może tutaj potrenujesz? Przed wyjazdem? Piach miły, nasz krajowy, krzywdy nie zrobi.

urywki z plaży w S.
Interesują mnie rozwiązania, recepty zachowań w niestandardowych sytuacjach, takich... niedozaakceptowania.

***

czasami wydaje się dorosły.

***

zanim groszki i róże pocałują się znowu przez płot - wczoraj.

***

Brokeback Mountain... płaczę, a nawet zanoszę się.

***

Rozczula mnie moje stare ciało. Podnoszę rękę, zginam w łokciu i patrzę jak wiotka jest skóra.

***

Żyjemy po to by kochać niewłaściwe osoby, żeby rujnować sobie życia, tu i teraz, przeszłość i przyszłość nie istnieją.  - wypowiedź z jakiegoś filmu.

sobota, 2 kwietnia 2016

Luty.
Ta jego młodość, entuzjazm! Porywające.
Wolę być niegrzeczny, a ona nieprzyzwoita, jeżeli jest taka kategoria.
A ona też może być w tych snach? W snach jak najbardziej.
Kąpiel w soli bocheńskiej.
A później? Na żywo?
!!!!
tak?
Żartuj sobie żartuj. A jeżeli nie żartuję? To żartuj. Nie.
Bo naślę na ciebie we śnie wiedźmę z miotłą! I co ona mi zrobi? Każe ci spać i śnić sny o dalekich podróżach statkiem, dłuuugich i nudnych... Ale z tą wiedźmą? Samotnych - najgorsza kara.. łeee to słabe, to ja już wolę swoje sny bez kontroli.

Marzec.
Tęsknię. Jastrów Centralny. O której wyjeżdżamy? O ósmej?
Jeszcze tak będzie ze dwadzieścia lat, chłopcze, zanim się staniesz wiedźminem. Wiedźmin miał siwe włosy? No ba.
Śpisz? Nie nie śpię. A co robisz? Rozmyślam. A ty? Staram się nie myśleć. A o czym? O obrazach. Dziwne ciągi dalsze. Wymyślone.
Nie wiem czy mogę, bo już nigdy ze mną nie pojedziesz nigdzie...
Kiedyś wpadnę w te twoje szerokie ramiona niby przypadkiem. Wiesz która godzina?
Może ja bym nie chciał wtedy wypuścić...
Cudownie.

niedziela, 8 listopada 2015

Dzień, w którym Ves wydaje się obcym. Jego odgłosy gdy śpi, niespokojne drżenie powiek.. Patrzę, słucham i myślę co w nim jest, co mnie wnerwia, co podziwiam, co kocham, co jest dobre, a co nie. Jak byłoby bez niego? Dlaczego okropnie pusto? Czy ktoś mógłby go zastąpić? I przewijam listę mężczyzn, których do mnie ciągnęło i tych, co ich nadal ciągnie. Ten, ten i ten... Żaden.
Więc idę, zrobię napój magiczny z kurkumą, cytryną, miodem i imbirem, postawię Vesa na nogi, bo potrzebna mi jego głowa.




I nie tylko.


wtorek, 3 listopada 2015

Zawsze jest czas, by zacząć uczyć się tolerancji. Od Vesa i od kogoś jeszcze bliższego. Aż mi wstyd jaka jestem.

***

Zupełnie niespodziewanie Dh "lubi twój komentarz." - i nawzajem, ach. Chcę się do ciebie uśmiechać ile wlezie, nie chcę cię już więcej ranić, drogi Dh, nie chcę. Myślę do ciebie intensywnie. Pozytywnie.

***

Założyć różowe okulary! Rozjaśniająco-przeciwmgielne!  

***

Zaczęłam od czech razy Zy ? hahaha :D

piątek, 23 października 2015

Bronzi od roku bierze jakieś prochy. Jak tłumaczy, bez tego nie mogłabym żyć i funkcjonować normalnie. Co to znaczy normalnie? Nie mogę napisać konkretnie, ale ogólnie zawiera się to w słówku mieć. Dużo. Wiele skórzastych okryć nagrzbietowych i nastopnych, takichże worów nanaramnych, szlachetmetalowych kajdan krocie nadgarstkowych i wokółszyjnych i wielu, wielu, wielu innych, rzeczy.
Trwa tak, strojna, zlana perfumą duszącą, często przyklejona do samochodu, bardzo często do pracy, a z telefonem zespolona na wieki wieków.
Jest niesamowicie odważna. Podjęła w tym okresie większość życiowych decyzji i nie zamierza przestać.
Ludzie! nie idźcie z głową do lekarza!

***

Jakaż jesień w lesie! Ach...

***

Ves. Z nim się nie boję.


środa, 21 października 2015

Tak na prawdę, to nie mam już nic więcej do roboty. Mogłoby mnie nie być i nikt by tego nie zauważył.

środa, 7 października 2015

Ves wyjechał. Teraz okazuje się ile hałasu wywołuje samym tylko byciem. Okazuje się też, że usycham nie tylko ja, ale i pies, który bez przerwy nasłuchuje, a także dom, który trzeszczy i pojękuje. Poza tym wszyscyśmy cisi. Jest wolno. Za oknem wieje. Sąsiad klnie. Zapadł październikowy wieczór.

Bronzi gorączkowo tłumaczy mi Nie łudźmy się, im kobieta starsza, tym ma mniejsze szanse znaleźć FAJNEGO faceta. Żeby się zaangażować, musi wiedzieć, czy będzie jej z nim dobrze, więc musi iść z nim do łóżka - taka jest prawda.

Kaduk wciąż jako ta gwiazda, a reszta w orbitach krąży uniżenie.

Dh.. Dh.. Dh..  już tego nie czuję. No wiesz, tego drżenia niecierpliwego. Prądu...
Dzisiaj zajrzałam do ciebie. Dałeś zdjęcia. Ty nie ty. Niby rysy te same. Patrzyłam. Spróbowałam też trącić wrażliwą strunę, ale ona taka wiotka, cienka, ledwie wyczuwalna.

I jak Estas?  

piątek, 2 października 2015

Kaduku, czuję się inwigilowana. Co ty wyprawiasz???

***

Wież natomiast, skromny. Lubię. I zabawny. Lubię do trzeciej.

***

Słońce zachodzi krwawo. Będzie pogoda. Czekam na jutrzejsze wolne dni, kiedy to dosiądę rumaka i pojadę do wsi Jen, a potem do Rad, i do Gaj... I tak dalej, z biegiem Rzeki, drogą jak wstęgą, wśród pól i łąk nadrzecznych, spowitych szarobiałym welonem pary. Jak tam pachnie!

***

Bronzi w ilościach minimalnych jest do zniesienia. Czekam na nią teraz.
Panią Blonde mam na fejsbuku. O matko! jak ona żarliwie lubi luksusowy samochód, którego nie może mieć. A może to właśnie dlatego tak go lubi?
Z okazji rocznicy Dżi kupiła sobie nowe buty i torebkę. Zastanawiała się co kupić Zbi, poradziłam, że loda, u pięknej cycatej lodziarki. Żart, powiedziałam, ale i tak się obraziła i zapewne kupiła mu  kolejną wodę od diorrrra.

I to tyle.
Estas.... ależ pogrywa! między ogniem i wodą.... szukaj, nie pożałujesz.

piątek, 25 września 2015

Bronzi tak się wczoraj nakokosiła, że aż mnie dotknęła. Słowem, słowem. Długo w noc rozpamiętywałam, patrząc w ciemność. Rozważyłam rewanż, wybrałam oręż - doktora M. - już ona poczuje. DrM, czarna połyskliwa skóra...

***

Od dwóch miesięcy mam nowych znajomych. Dwie młode panie i trzech panów. Nie, nie w internecie, na żywo.
Uszy mi więdną, oczy wyłażą z orbit przy paniach. Poliki palą ogniem przy panach. Towarzystwo bardzo dba o to, by być blisko. Absorbują mnie, wchłaniają. A ja wychodzę ze skóry, by się ukryć, sczeznąć być dla nich. A są to: pani Karra, pani Be, panowie PeS, Wież i Kaduk. Ves mówi, że ciągną do mnie te dziwne typy, jak muchy do kupy. No proszę cię Ves...

*** niech dziś zagra GipsyKings : Sin Ella - Fuego!

sobota, 16 maja 2015


... niegdyś jadło się pomidory i agrest prosto z krzaka, szczaw z pola, i takie malutkie sercowate nasiona chwastu wszędobylskiego, co go Paulina nazywała chlebkiem bożym, i jak się leżało wprost na ziemi żując źdźbło, i jak się malowało paznokcie pomarańczowym sokiem jaskółczego ziela, i pletło wianki z mniszków. 

Nadal będę słuchać co mówi Bronzi, bez mrugnięcia oka będę. I nie będę brać tego do siebie. Nie, nie będę.

Od czasu do czasu wpadam na ślady Dh. Wtedy się rozklejam, chcę, sama już nawet nie wiem czego.

Tak jak dziś.





czwartek, 29 stycznia 2015



"romans korespondencyjny" - określenie, które właściwie opisuje wszystko między nami.

***

Czas płynie nieubłaganie. 5.

***

Nie będę już do tego wracać. Wszystko już po wielokroć "przerobiłam" - przemyślałam, przepłakałam, przeżyłam i przeklęłam.

czwartek, 15 stycznia 2015

Ves wygląda bosko w samych bokserkach. Ona się właśnie wtedy pojawia.


Czego ty szukasz w naszej kuchni wieczorem?

wtorek, 13 stycznia 2015

Miałam o niej nie pisać...
Spróbuję, choć drażni mnie jak kamyk w bucie.
Muszę patrzeć, ale nie widzieć, słuchać, ale nie słyszeć.

Bronzi się rozwiodła. Tym samym dołączyła do Fiolet, Koral, Blonde...


Napataczają się ni stąd ni zowąd w rozsuwanych drzwiach supermarketów, czekają tak pięknie i bezradnie przy dystrybutorach paliwowych, i stają w tych najdłuższych kolejkach do kas.
Ech, forsy poszło na kożuch Fiolet, w którym dusiła się pierwszego listopada. Koral przefarbowała się na blond, często zakładając czarną mini do czerwonych szpil. Nowiuśkie, białe volvo Bronzi utonęło w tłumie innych białych, jak śnieżka w zaspie.

Wszystkie panie pachną najnowszym lancome - życie jest piękne! Razem mają 191 lat.

#

Czekam na chujwieco.

sobota, 27 grudnia 2014

To już zaszło za daleko. Teraz jak się odwrócisz i spojrzysz, to nie dostrzeżesz już tamtych spadających na asfalt kasztanów. Nie przypomnisz sobie ile kaczek przypłynęło do brzegu po suchy chleb.

Może i są takie słowa, które stworzyłyby most, ale brzegi... brzegi zbyt już odległe.

#

Jakichkolwiek nie czytałabym wspomnień, we wszystkich poszukuję podobieństw z moimi. Zupełnie nieświadomie. Zaznaczam fragmenty i czytam je wielokrotnie, a potem układam w myślach na odpowiednich półkach. Moje historie dostają pięknie zdobione ramy, a decyzje wyglądają mądrzej. 



czwartek, 25 grudnia 2014

Rok dwutysięcznysiemsiąty, grudniowy wieczór około siódmej. Zaparowały wszystkie szyby. Śpiewał Marx. Richard Marx. Lepiej gdybym cię wtedy nie pokochała, gdybyś ty nie zapragnął mnie. A potem trzeba było już nigdy się nie zobaczyć.

#


Dlaczego piszesz do niej po angielsku?

#

Telefon od M. w samą wigilię nie wywołał żadnych palpitacji. To nie na ten telefon czekałam.

#

Myślę, bez przerwy myślę.
Nie skupiam się. Nie mogę doczytać do końca książki Masłowskiej. /"Mam mnóstwo niczego... la la la... Nic to dla mnie w sam raz"/

środa, 10 września 2014

Ves ... żadnych fajek, nie śpij!, nie zapalaj światła, nie krzycz, nie jedz, i żadnych książek! - kochaj mnie...

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

A nawet gdybyś nigdy nie istniał..




Lecz jeśli nie istniałbyś, dla kogo wtedy istniałabym?

niedziela, 3 sierpnia 2014

Znów Marai. Od rana.
" Lubię chodzić w nędznym ubraniu po ulicach Neapolu.
I już tylko na niewiele listów chcę odpisywać."
***
Na zewnątrz afrykański gorąc, który, wydaje się, można kroić nożem. Nie przesadzę, że jest plus dziewięćset. Rozebrałam się dziś, wyjątkowo, na rower..
Od piętnastej do osiemnastej jechałam od wsi przez wsie do wsi i z powrotem. Żar podpełzał od południa, i od dołu, od pól skoszonych wionął. Rzadko u nas jest aż tak.